Czy jest życie bez challengy, asapów, fuckupów, deadlinów i feedbacków? Od tylu lat żyję w takim świecie, że długo wydawało mi się, że nie ma świata poza tym. Nie widziałam innego świata, nie dostrzegałam, ba, nawet nie dostrzegałem ludzi myślących inaczej, czujących inaczej i funkcjonujących inaczej. Dzisiaj zastanawiam się jak długo świat deadlinów i fuckupów będzie jeszcze istniał? Mam nieodparte wrażenie, że nadchodzi jego zmierzch, właściwie powinnam powiedzieć nadchodził już od dawna, ale nie dawał tak mocno o sobie znać, jak teraz podczas pandemii. 

Jakiś czas temu wysłuchałam podcastu @aga.bera.yoga/ na temat Ery Wodnika. Do momentu zetknięcia z tym podcastem, nie słyszałam w ogóle o tym, że jest coś takiego jak Era Ryb i Era Wodnika. Tak jak wspomniałam wyżej, świat duchowy – jakkolwiek by to nie zabrzmiało – był mi zupełnie obcy ( pamiętacie, mędrca szkiełko i oko – to był mój świat ). I ten podcast bardzo wiele mi wyjaśnił, po prostu zrozumiałam co się dzieje wokół mnie, dlaczego nagle płonie Australia, tworzą się trąby powietrzne, politycy wprowadzają zakazy i cofają nas dziesiątki lat wstecz. Był to dla mnie w jakiś sposób przełomowy moment i wydaje mi się, że właśnie wtedy przestałam interesować się wiadomościami, informacjami i wszelkimi doniesieniami ze świata polityki. Nie zmienia to oczywiście mojej postawy wobec spraw ważnych, takich jak ograniczenia praw kobiet, wolności wyboru etc. – tutaj jasno wyrażam swoje stanowisko. 

Wraz z wysłuchaniem podcastu zaczęłam dostrzegać jak wiele osób medytuje, poszukuje różnych dróg leczenia swojego ciała i duszy poza tradycyjnym obszarem. Sama już byłam w tym procesie, ale jeszcze nie do końca dostrzegałem świat dookoła siebie. Co tu dużo mówić: zobaczyłam ile osób już jest jedną nogą w Erze Wodnika, a ile jest dwiema nogami w Erze Ryb.

Być może brzmi to dziwacznie, naiwnie i jak jakiś odjazd ( nie, nic nie brałam 🙂 ), ale tak naprawdę od dawna już jestem odporna na opinie na swój temat. Jeśli mocno w coś wierzę, jestem głęboko przekonana, to nic mnie nie zatrzyma.

Czy łatwiej mi się zatem żyje z taką świadomością i wiedzą? I tak i nie:-) Tak, ponieważ jestem niewyobrażalnie wdzięczna, że zanim świat zawirował, juz wkroczyłam w Erę Wodnika. Nie, ponieważ tak bardzo męczy mnie przebywanie z osobami w energii Ery Ryb. A taka energia swobodnie hula sobie to tu to tam. Jest mocna, agresywna i waleczna, broni się przed upadkiem wszystkimi możliwymi metodami, niszczy i sieje zgliszcza, głównie w psychice. Przykro mi często na to patrzeć, a jednocześnie uśmiecham się do siebie w środku z wdzięcznością, że to rozumiem i potrafię rozpoznać. Nie jest perfekcyjnie tak, że zawsze potrafię się przed taką energią obronić, przeciwstawić, to kosztuje, ale sama świadomość bycia w innym miejscu jest oczyszczająca i dodaje mega siły! Przede wszystkim zmniejsza poczucie lęku, a ten niszczyciel potrafi zrobić wiele złego.

Na razie jeszcze świat challengy, asapów, fuckupów, deadlinów i feedbacków jest blisko mnie, ale coraz bardziej obcy i marzę o chwili, kiedy temu światu z wdzięcznością podziękuję. Tak, z wdzięcznością, ponieważ gdyby go nie było, nie miałabym możliwości zobaczyć innego. Często myślę o tym jak nasze życie będzie wyglądało za 5, 10, 20, 50 lat? Jacy będziemy? Czy będziemy jedli? Czym będziemy się zajmować? Dzisiaj już w wielu miejscach wprowadza się 3-4 dniowy tydzień pracy, aby więcej ludzi mogło pracować, aby zapewnić więcej etatów. Świat nas zatrzymał w domach, aby móc się uzdrowić, aby odżyły gleby, wody i powietrze. Przestaję obserwować profile, na których pojawiają się tęsknoty za podróżami i wyjazdami, naprawdę jest życie poza tym! Może to niepopularne co mówię, ale trudno. Chcę oddychać czystym powietrzem, patrzeć na czystą wodę i jeść zdrowe pożywienie, słuchać śpiewu ptaków i żyć!!!