We wtorki i czwartki lubię sprawdzić swoje umiejętności polonistyczne u @kamilakalinczak, która jako babka od polskiego daje wycisk na Instagramie pod uroczą nazwą #ĄĘ 🙂 I właśnie dzisiaj pojawił się sprawdzian, w którym Miecz Damoklesa stał się bohaterem, dla jednych powodem do zaliczenia testu, dla innych szansą do zaliczenia następnym razem:-):-)

A u mnie pojawił się cały ciąg skojarzeń w związku z tym Mieczem…

Dla przypomnienia czy raczej odświerzenia wiadomości ze szkoły (kto by pamiętał po latach), Damokles – zawistny dworzanin, dostał możliwość wcielenia się w skórę możnego tyrana Dionizosa, korzystania ze wszystkich dobrodziejstw, które ten posiadał, pławić się w luksusach, a nawet spać w jego łóżku, ale w zamian nad głową Damoklesa zawisł na końskim włosie bardzo ostry miecz. W ten sposób Dionizos chciał pokazać Damoklesowi, że życie w otoczeniu luksusu, zamożności i wszelkich dóbr nie jest tak beztroskie jak się wydaje. Miecz miał symbolizować czyhające zewsząd niebezpieczeństwo.

Czy tylko ja mam bezpośrednie skojarzenie z pracą w korporacji? Może nawet nie tylko w korporacji, ale także w świecie mediów, polityce, filmie? 

Wydaje się, że jest tak pięknie…cudowne biura, najlepsze restauracje, samochody służbowe (co kilka lat nowe), najdoskonalszy sprzęt komputerowy, wysoka pensja (czasami aż za wysoka – podatki !!!). Piękni ludzie, świetne ciuchy, hotele, wyjazdy, w zasadzie życie na koszt firmy. Ktoś, kto patrzy na to z boku myśli sobie, że to raj. Można odnieść wrażenie, że te korpoludki w sumie nic nie robią, a tak mają dobrze. No bo jak wytłumaczyć „normalnym” ludziom co się robi w takiej pracy? 

Kiedyś podczas audycji w radio TOK FM jeden z publicystów (a może to był jednak dziennikarz??) powiedział, że zapytany przez swoją mamę na czym polega jago praca miał przez chwilę problem, aby odpowiedzieć. Odpowiedział zatem – zgodnie z prawdą – że czyta maile i na nie odpisuje, spotyka się z ludźmi i wykonuje różne telefony. Zdziwiona mama, zaniemówiła (nie dziwię się, moi rodzice nie są aż tak odważni, aby zapytać na czym polega moja praca), ale w końcu współczującym i naprawdę pełnym troski głosem powiedziała: synu, lepiej weź się do roboty, bo oni Cię zaraz zwolnią.

Ubawiłam się po pachy tą opowieścią, jakże ona była wtedy i jest nadal prawdziwa…Tak to właśnie z zewnątrz wyglada. Mało tego, pracownicy tej samej firmy, tylko pracujący w terenie, a nie na co dzień w biurze, również nie mogą się nadziwić, że nigdy do nikogo nie można się dodzwonić. Wszyscy są non stop na spotkaniach. Albo mają calle. Z tych spotkań najczęściej nic nie wynika, z cali tez nie, ale się odbyły, są minutki i później odbędą się kolejne spotkania i calle, podczas których najpierw zostaną odczytane minutki.

Na spotkaniach ustala nie strategię, snuje plany, rozdziela budżet i różne inne rzeczy. Żeby sprzedawać, produkować więcej i realizować plany, które się ustaliło na spotkaniu. Jak nie realizujesz – no to Mieczem Damoklesa w łeb. On cały czas wisi, wisi nad każdym, naostrzony, ogromny, dynda, huśta się, mam wrażenie, że ma zdolność przemieszczania się. Gdy jesteś w biurze – jest z Tobą, w samochodzie – też, wracasz do domu, a on z Tobą. Idziesz spać, a Miecz lokuje się wygodnie nad łóżkiem i przypomina, że jeszcze niedokończona prezentacja, że są maile, na które trzeba odpisać, że jutro spotkanie (kolejne) i trzeba zaspokoić uczestników wywaloną w kosmos strategią na następne lata, wymyślić koło, albo coś na jego miarę, coś czego jeszcze świat nie widział.

Może stać się tak, że pewnego dnia Miecz spadnie i wtedy człowiekowi będzie ciężko. Może być tak, że Miecz zacznie dyndać, włos przecierać się i powiesz: uciekam! A może być tak, że olejesz Miecz i po prostu wyjdziesz, zostawiając go (zawiśnie nad kimś innym, Twoim szczęśliwym następcą, nowym Damoklesem), a Ty pójdziesz i poczujesz wolność.

Wszystko jak zawsze zależy od nas samych. Weź sprawy w swoje ręce.

I teraz zastanawiam się, czy można w ogóle nie pozwolić zawiesić Miecza nad sobą???