Czy istnieje związek między naszym zdrowiem, samopoczuciem, dobrostanem, a tym jakich kosmetyków używamy na co dzień? A istnieje i to bardzo silny!!!

Zacznę przewrotnie od diety. Od kilku lat , a może i od kilkunastu słowo DIETA nabrało zupełnie innego znaczenia. Kiedyś dieta oznaczała ograniczanie spożywania pokarmów w celu redukcji wagi i osiągnięcia tej upragnionej, wymarzonej, szczególnie na lato – wiadomo, bikini, te sprawy:-). Ale dzisiaj dieta to coś zupełnie innego, jest to sposób odżywiania.  I wcale nie chodzi tutaj o redukcję wagi, ale o prawidłowe odżywianie dopasowane do nas, do naszego trybu życia, sytuacji zdrowotnej, miejsca zamieszkania i wielu innych elementów. 

I właściwie wszyscy juz wiedzą jak dieta jest ważna dla naszego zdrowia, co powinniśmy jeść, czego unikać, ile jeść, jak często – nie będę się dalej zagłębiać, ponieważ wbrew pozorom nie o diecie to tekst:-) Chciałabym przyjrzeć się bliżej temu, czy i jak mówi się o wpływie kosmetyków na nasze zdrowie i mam tutaj na myśli kosmetyki pielęgnacyjne i upiększające, tylko na tych chciałabym się teraz skupić. O różnego rodzaju środkach związanych z higieną naszych domów i ubrań z pewnością jeszcze napiszę.

Każdy z nas używa codziennie kilkanaście różnych kosmetyków i nawet jeśli jesteśmy totalnymi minimalistami, to jakiś kosmetyk znajdzie się w naszej łazience, torebce czy stoliku nocnym. Na różnych forach, stronach, portalach i profilach internetowych jest wiele informacji na temat składów kosmetyków i roli poszczególnych składników. Są to inicjatywy różnych prywatnych osób czy firm kosmetycznych – przeważnie. Nie znalazłam jednak żadnej szerokiej inicjatywy mającej na celu edukację w zakresie wpływu kosmetyków na nasze zdrowie. Składniki kosmetyków mają nazwy, które często trudno wymówić, a co dopiero zapamiętać, jest ich bardzo dużo, często na etykiecie można zobaczyć listę kilkudziesięciu składników, z których dany kosmetyk został wyprodukowany. Niektóre nazwy brzmią złowrogo, a w rzeczywistości są to delikatne, naturalne i bezpieczne dla naszego zdrowia preparaty. Dodatkowo z półek sklepowych biją po oczach opakowania z napisami Vegan, BIO, ECO, Animal friendly etc. Czy to oznacza, że te kosmetyki są rzeczywiście eko i bezpiecznie możemy je stosować? I tak i nie, odpowiedź nie jest tutaj jednoznaczna, dlatego, że najważniejsze jest to co możemy przeczytać w INCI – czyli składzie produktu. Ogólnie rzecz ujmując bardzo dobrze, że w ogóle takie półki są i jest ich co raz to więcej, rozpychają się w drogeriach i perfumeriach i prawdopodobnie powoli będą wypierać toksyczne – prawnie dopuszczone, a jakże – chemiczne potworki.

Moją przygodę z kosmetykami naturalnymi rozpoczęłam dwa lata temu, gdy zdrowie siadło po całości, a włosy wyciągałam sobie po prostu z głowy jak to się mówi garściami i nie ma w tym żadnej przesady. Po prostu łysiałam. Udałam się do lekarza dermatologa i porada, jaką uzyskałam lekko mnie zszokowała. Przede wszystkim, pani doktor powiedziała, że tak już jest i mam to przyjąć, że włosy będą wypadać i dodatkowo zaproponowała leki, które stosuje się u mężczyzn w chorobach związanych z prostatą. Działaniem niepożądanym tych leków jest potencjalnie pojawienie się nadmiernego owłosienia. Co Wy na to? Ja oczywiście nie skorzystałam z takiej możliwości leczenia i postawiłam na pielęgnację włosów produktami 100% pochodzenia naturalnego. Efekty zobaczyłam od razu po pierwszym umyciu włosów. To nie znaczy, że włosy natychmiast przestały mi wypadać, ale były inne, lekkie, lśniące, jedwabiste. Powoli, powoli odbudowywałam je i robię to nadal, efekty są, ale nie oszukujmy się, jeżeli maltretujemy swój organizm chemią przez lata, to na pozytywne efekty też trzeba trochę poczekać. Nie mniej jednak kondycja moich włosów zdecydowanie się poprawiła i pielęgnacja kosmetykami naturalnymi rozgościła się w moim domu na dobre:-)

Dlaczego w ogóle poruszam ten temat? Dlatego, że jako konsumenci i pacjenci jesteśmy w wielu przypadkach zdani na siebie, na swoje własne poszukiwania. Kosmetyki z toksycznymi, rakotwórczymi substancjami są dopuszczone do sprzedaży, gdyby tak nie było, nie zobaczylibyśmy ich w sklepach. A te toksyczne składniki wchłania nasza skóra do krwiobiegu, trafiają do naszej wątroby, nerek, innych tkanek i wszędzie tam wyrządzają szkody. Jeśli dodatkowo chorujemy na choroby autoimmunologiczne, w których nawet najdrobniejszy element może wywoływać produkcję przeciwciał przeciwko naszym zdrowym komórkom, to naprawdę nawet mydło, którego używamy może mieć znaczenie. Informacji o tym, jak postępować w chorobach autoimmuno jest jak na lekarstwo i naprawdę przeczesałam mnóstwo książek, stron internetowych, warsztatów, webinarów, aby znaleźć dla siebie pomoc. Dlatego właśnie chcę pomóc innym osobom i jeśli będzie to choćby jedna osobo to – zawsze powtarzam – WARTO jak nie wiem co:-)

Zatem akcja „Weź sprawy w swoje ręce” – czyli pomóż sobie sama, sam – rusza. Na początek właśnie o naturalnych kosmetykach! Wkrótce Webinar, a później warsztaty. „Wszyscy myślą o sobie i tylko ja myślę o mnie” – powiedział Kubuś Puchatek i my też tak sobie mówmy. Zdrowe i bezpieczne rozwiązania są na wyciągnięcie ręki, trzeba tylko bliżej się przyjrzeć. Nie każdy jest gotowy na poszukiwania i poświęcanie im czasu, ale jest ktoś taki jak ja, kto może Wam te rozwiązania przybliżyć:-) Stay tuned:-)

Zapisz się na bezpłatny webinar „Co wspólnego z naszym zdrowiem mają kosmetyki, których codziennie używamy?”: https://www.subscribepage.com/zdrowie-i-kosmetyki-webinar