Trudno uwierzyć, że zbliża się kolejny, w tym roku 29 finał WOŚP. 29 lat to kawał mojego życia, zresztą nie tylko mojego, Waszego, Świata, czasu…

Nigdy nie byłam wolontariuszką WOŚP, ale zawsze wspierałam Orkiestrę i całym sercem podziwiam Jurka Owsiaka za nieprawdopodobną charyzmę, odwagę, siłę, dobroć, jednocześnie luz i prawość, to jak cudownie dociera do różnych pokoleń na przestrzeni tych wszystkich lat. Ale co ja tu będę pisać o Jurku Owsiaku, każdy Jurka i Orkiestrę zna:-)

Są takie finały, które będę pamiętać do końca życia, ponieważ dokładnie w tych dniach wydarzyło się coś bardzo ważnego, coś co wpłynęło na mnie i na moje życie ale też na nas jako społeczeństwo. Dla mnie to są dwa finały: 6 i 27.

Z innych powodów zapamiętam 28 finał WOŚP i o nim dzisiaj chcę napisać. Ten właśnie finał zbiegł się z moimi planami dotyczącymi metamorfozy salonu i aneksu kuchennego. Mój syn przez lata nazywał to pomieszczenie przedpokojem:-) Faktycznie, coś w tym jest, Salon jest niewielki i łączy się bezpośrednio z przedpokojem, zatem siedząc w fotelu mamy wrażenie, że właściwie jesteśmy w przedpokoju:-) I ten właśnie salono-kuchnio-przedpokój niezmiernie mnie irytował. Nic do siebie nie pasowało, ale każdy mebel z osobna był całkiem niezły. Całość sprawiała wrażenie wąskiego, ciemnego pomieszczenia, w którym dodatkowo meble były ustawione w sposób który pogłębiał wąskość. Taki tramwaj, prawie dosłownie, ponieważ jest sporo okiem i niewiele ścian, które mogą służyć do ustawienia mebli. Aha, jeszcze drzwi do sypialni w tym wszystkim. 

Ponieważ kilka nieudanych metamorfoz udało mi się już wcześniej przeprowadzić,:-) to tym razem byłam przekonana, że potrzebuję pomocy projektanta. 

Czy metamorfoza mojego tramwaju ma jakiś związek z WOŚP? A ma!! Na profilu @makehomeeasier, który obserwuję na Instagramie znalazłam ogłoszenie o licytacji dla WOŚP, a przedmiotem licytacji był projekt dowolnego wnętrza. Lubię wspierać różne akcje, szczególnie te związane ze zbiórkami na zwierzęta, dlatego ponieważ zdecydowanie trudniej jest zdobyć środki na pomoc zwierzętom niż potrzebującym dzieciom czy osobom dorosłym. Ale wspieram także pomoc dla osób żyjących w skrajnym ubóstwie. 

Tutaj licytacja była związana oczywiście z pewną korzyścią dla mnie, ale przede wszystkim myślałam o tym, że przecież i tak przeznaczę środki finansowe na wykonanie projektu, a zatem zdecydowanie lepiej będzie jeśli trafią one na wsparcie dla potrzebujących. Założyłam sobie pewną granicę do której będę licytować i w ostatnim dniu licytacji siedziałam przy komputerze z wypiekami na twarzy kilka razy w ciągu sekundy odświeżając stronę Allegro:-) 

No i wygrałam, wygrałam tę licytację!!!!!!!

Wpłaciłam pieniądze i czekałam na kontakt ze strony @makehomeeasier. A później już rozpoczęła się współpraca online z Beatą i Kingą ze Studio Loko, a zaraz także rozpoczęła się… pandemia…

Dopracowywanie projektu trwało kilkanaście tygodni, a sama realizacja kilka miesięcy. Mnie się jednak nie spieszyło, wszystko przebiegało spokojnie i w pełnej równowadze. To jest dla mnie najważniejsze. Nie narzucam sobie sztywnych deadlinów, mam je w pracy, wystarczy. Ale także i w pracy wykorzystuję moje sposoby, aby być spokojną, aby nie wkręcać się w spiralę nerwów i stresu. W końcu co się stanie jeśli czegoś nie zrobię? Nic się nie stanie tak naprawdę;-) 

Wracając do metamorfozy. W zasadzie w tej chwili jest zakończona:-) Bywało bardzo wesoło, ponieważ sztukaterie wykonywał Pan Tenorek, czyli Pan Andrzej, cudowny Pan, który śpiewa głosem operowym!!! Jakie tu się działy rzeczy, jakie śpiewy, rozmowy, były nawet łączenia na żywo z moimi przyjaciółkami, a Pan Tenorek śpiewał nam najpiękniejsze arie operowe:-)

Zawsze lubiłam moje mieszkanie i dobrze się w nim czułam, a teraz jeszcze lepiej;-) Jest bardziej przytulnie, jasno, tramwaj już nie jest tramwajem, został w cudowny sposób poszerzony i skrócony. Całość jest spójna, świetlista, mam teraz kącik do siedzenia i czytania z herbatką albo kubkiem kakao.

Oczywiście w życiu najważniejsze jest nasze samopoczucie, ludzie, którymi się otaczamy, to jak się odżywiamy i wszystko, dzięki czemu będziemy w równowadze, o czym pisałam w moim e-booku. Wiele czasu zajęła mi pomoc sobie i odkrycie w jaki sposób mogę to zrobić. To były czasy, kiedy nie myślałam o remontach i metamorfozach. Ale przyszedł taki moment, kiedy moja głowa była na tyle spokojna, że mogła zająć się innymi sprawami. A to jak mieszkamy, jak się czujemy w naszym domu jest także bardzo ważne, w końcu spędzamy w nim – szczególnie teraz – wiele czasu:-)

Dziękuję Beacie i Kindze z @makehomeeasier za moją metamorfozę, za współpracę i wytrwanie ze mną:-) Dziękuję także za to, że zrezygnowały ze swojego wynagrodzenia, dzięki czemu cała moja wpłata trafiła do WOŚP:-)

Jeśli jesteście ciekawi mojej metamorfozy to zapraszam, poniżej zdjęcia przed i po:-)