Dzisiaj wspólny live z Agą uświadomił mi, że wszystko co się wydarzyło, cała moja zmiana, zmiana diety, zmiana nawyków, zmiana życia, podejścia do ludzi, natury, pracy, rozpoczęcie praktyki jogi, medytacji – to wszystko zatrzymało mnie. Zatrzymało mnie w biegu przez życie. Gdy przypomnę sobie siebie sprzed kilku lat, jak wyglądałam, jak wyglądał mój dzień, to szczerze mówiąc nie potrafię znaleźć odpowiedzi na to,  jak dawałam sobie radę???

To był jakiś totalny hardcore. Realizacja kolejnych zadań, które z perspektywy życia mojego, mojej rodziny, życia planety – nie miały znaczenia. A jednak to robiłam, brałam na siebie więcej i więcej, bo przecież zawsze dawałam, daję radę to i teraz  dam radę!

Zapłaciłam wysoką cenę za wszystkie swoje życiowe wybory i do tej pory płacę. Różnica jednak jest ogromna, teraz mam tego świadomość, wiem, że to były moje wybory i tylko ja za nie odpowiadam. To mi daje poczucie wielkiej siły, ponieważ wiem, że jestem architektem mojego życia. Nie zmienię niczego co się wydarzyło, ale mogę to zrozumieć, wybaczyć sobie, wybaczyć innym, podziękować za wszystko, ponieważ to mnie doprowadziło finalnie do momentu życia w którym jestem. On kiedyś musiał nadejść, a skoro nie widziałam i nie słyszałam drobnych sygnałów, to dostałam sztormy:-)

I jest mi teraz bardzo dobrze:-) I jakie to niesamowite, w końcu moja sytuacja się nie zmieniła, praca też nie, dzieci te same, psy te same ( tylko o jednego więcej ), mieszkanie to samo, problemy te same, kredyt ten sam – a ja w tym wszystkim inna. I tę inność widzi moje otoczenie, które często nie jest zadowolone z takiej zmiany. No właśnie, niezadowolone, ponieważ potrafię powiedzieć nie, potrafię odmówić robienia czegoś czy brania na siebie dodatkowych obowiązków, albo zwyczajnie nie zgodzić się z czyimiś oczekiwaniami, jeśli czuję, że to nie jest dla mnie dobre. Z tyłu głowy mam cały czas to, jak się czułam do jakiego stanu samą siebie doprowadziłam. Produkowałam przeciwciała przeciwko swoim własnym, zdrowym komórkom – to naprawdę grubo!

Dlatego właśnie mam pewność: nie chcę już się tak czuć! Dlatego mówię nie, choć to się nie podoba innym, ale podoba się mojemu organizmowi.

Tak dla siebie, nie dla złych decyzji!