Życie z nastolatką pod jednym dachem to nie jest łatwe życie, o nie… Czasami doprowadza mnie do totalnej furii, a czasami rozpływam się w miłości do Niej, a czasami patrzę jak się smuci i też jest mi bardzo smutno i tak bardzo mi Jej wtedy szkoda… Zawsze widzę, że coś nie wydarzyło, od razu poznaje to po oczach, po minie, po ruchach, po chodzie, zachowaniu, choć Ona udaje, że wszystko jest w porządku i mówi, że nic się nie stało.

Jaki ciężki to czas dla nas ludzi, ten czas dorastania, ten wiek, kiedy wydaje nam się, że wszystko wiemy, że już jesteśmy tacy dorośli, rodzice są dla nas starymi klamotami z przestarzałymi poglądami, a nam się wydaje, że ze wszystkim sobie poradzimy…

Nie potrafię opisać tego uczucia które mam, gdy widzę, jak moja Córka brnie w sytuacje czy znajomości, które nie są dla Niej dobre, albo wybory, takie codzienne, nawet najzwyklejsze, które szkodzą Jej zdrowiu. Kurczę, no, człowiek już wie, że to nie jest dobre, że nie warto, że konsekwencje mogą być naprawdę gorzkie, ale co z tego, gdy po pierwsze: nastolatek nie chce słuchać, a po drugie nie ma co się narzucać. Taką mam zasadę, że mówię swoje zdanie, ale nie narzucam go, to właśnie byłoby najgorsze, już nawet wypowiedzenie swojego zdania naraża mnie na patrzenie na dąsy i niezadowolenie, to co dopiero narzucanie 🙂 

To co mnie cieszy to to, że w końcu prawie zawsze porozmawia ze mną, powie co się dzieje, może nie wszystko, ale jednak. I to są takie chwile, kiedy czuję ogromną wdzięczność za to, że mam tę moją nastolatkę.

Człowiek uczy się sam, sam dochodzi do pewnych prawd, świadomości, decyzji, gdy jest przymuszany, to nigdy nie wyjdzie mu to na dobre. Fajnie jednak otaczać się takimi osobami, od których można czerpać, zarówno wiedzę, tę życiową także, ale też inspirować się. To zawsze w nas zostanie. Oczywiście mamy wybór, wolną wolę i możemy wybrać kierunek w którym idziemy, albo też zmienić go, jeśli czujemy, że to nie jest to. Dajmy sobie tę możliwość, aby móc popełniać błędy i finalnie wyciągać z nich wnioski i w ten sposób patrzeć z innej perspektywy, rozwijać się, ale dajmy też naszym dzieciom taką możliwość. To zawsze jest trudniejsze, ponieważ dzieci nie mają właśnie tej perspektywy, którą mamy my, dorośli i dlatego chcemy chronić nasze dzieci. 

I gdzie jest ta granica, której nie można przeoczyć? Ta granica, od której już powinniśmy stanowczo egzekwować jakieś zachowania, a innych zabraniać? Pewne zachowania tolerować, a inne nie? Pewnie to jest bardzo indywidualne i jednoznacznie można powiedzieć tyle, że nie należy zgadzać się na coś co jest niezgodne z prawem, niedozwolone i zdecydowanie szkodliwe. A reszta? Hmmm…Intuicja i serce, chyba tyle…